Wywołanie pierwszego w życiu filmu to dla amatora wielkie przeżycie. W tym artykule pominiemy część związaną z przygotowaniem niezbędnych przedmiotów do wywoływania – po listę potrzebnych rzeczy bardziej i mniej odsyłam do mojego poprzedniego tekstu. Teraz skupimy się na tym, co się dzieje z filmem podczas wywoływania i utrwalania, a także jak poprawnie przeprowadzić cały proces obróbki negatywowej czarno-białej.

CZĘŚĆ TEORETYCZNA

fot. atmo1966 /flickr

Wywoływanie

Po zalaniu filmu w koreksie wywoływaczem, wsiąka on w żelatynową warstwę soli srebra, czyli emulsję. Głównym składnikiem wywoływacza jest najczęściej hydrochinon, metol lub fenidon (substancje organiczne o właściwościach słabo redukujących), choć wywoływacz można „złożyć” także z witaminy C, paracetamolu, a nawet… kawy! Działanie redukujące substancji wywołującej oznacza, że ze związku srebra wydziela srebro metaliczne, wskutek czego ziarna soli srebra zmieniają się w ziarna srebra. Z powodu silnego pochłaniania światła przez rozdrobnione srebro, barwa wywołanej emulsji zmienia się na czarną. Redukcja nienaświetlonych ziaren soli srebra przebiega bardzo powoli. Naświetlone ziarna soli srebra ulegają redukcji znacznie szybciej i w czasie kilku lub kilkunastu minut powstaje zaczernienie emulsji zależne od naświetlenia danych partii obrazu. Podczas wywoływania obrazu zaczernienie i kontrasty wzrastają do pewnego momentu, po czym wzrasta już tylko zadymienie.

Przerywanie wywoływania

Proces wywoływania nie kończy się z chwilą wyjęcia filmu z wywoływacza, a nawet natychmiast po włożeniu go do wody. Warstwa emulsji nasiąknięta wywoływaczem, wywołuje się jeszcze przez chwilę po włożeniu do używanego, lub czasem nawet zużytego (albo zobojętnionego przez zanieczyszczenie wywoływaczem) utrwalacza. Aby temu zapobiec i zwiększyć tym samym powtarzalność uzyskiwanych przez nas wyników należy zastosować między wywoływaniem, a utrwalaniem kąpiel pośrednią – przerywanie.

Utrwalanie

W wywołanym, ale nieutrwalonym filmie znajduje się metaliczne srebro tworzące obraz negatywowy i niewywołane, światłoczułe sole srebra. Usuwanie zbędnych soli srebra z wywołanego negatywu nazywa się utrwalaniem, a roztwór, w którym się to odbywa – utrwalaczem. Utrwalacz – jest to najczęściej wodny roztwór tiosiarczanu sodowego.

Tyle słowem teorii – uważam, że jest to podstawowa wiedza, którą powinien przyswoić początkujący fotograf.

Pragnę wspomnieć, że zamieszczoną powyżej część teoretyczną oparłem na treści zawartej w książce M. Ilińskiego i J. Raczyńskiego – „Fotografia w życiu codziennym”.

CZĘŚĆ PRAKTYCZNA

9589427920_b47d0b58db_ofot. atmo1966 /flickr

Przygotowanie do wywoływania

Na stole roboczym w ciemni ustawiamy: koreks, nożyczki, otwieracz do butelek (w przypadku wywoływania filmu małoobrazkowego w kasetce). Z koreksu wyjmujemy spiralę na trzpieniu. Zapamiętujemy układ wszystkich przedmiotów tak, żeby później, w całkowitej ciemności bez problemu poradzić sobie z czynnościami manualnymi.

Siadamy wygodnie, gasimy światło i upewniamy się, że do ciemni nie wpada żadne światło – czekamy jakieś 10-15 minut – jeśli po tym czasie nie widzimy żadnych przecieków światła – możemy zakładać film do koreksu. Jeśli wyłącznik światła znajduje się na zewnątrz pomieszczenia – warto ostrzec pozostałych domowników, że zapalenie światła może skutkować atakiem furii ze strony poszkodowanego.

Jeśli chcemy wywołać film małoobrazkowy ( film typu 135, czyli film w kasetce) to musimy otworzyć ją przygotowanym wcześniej otwieraczem do butelek, albo specjalnym przyrządem specjalnie do tego zaprojektowanym. Z doświadczenia wiem, że najłatwiej otwiera się kasetki Fomy, najtrudniej – Kodaka.

Jeśli ładujemy film typu 120 (film zwojowy, czyli film nawinięty na rolkę razem ze specjalnym papierem ochronnym), to rozwijamy film razem z papierem i tylko odrywamy od niego papier ochronny (choć niektórzy wywołują film razem z papierem).

Niezależnie od typu filmu przed nawinięciem go na szpule koreksu należy zaokrąglić brzegi nożyczkami, żeby film gładko się nawijał.

Później, trzymając spiralę oburącz, po uprzednim wsunięciu filmu w odpowiedni rowek, wykonując odpowiedni ruch nawijamy film do koreksu. Kawałek po kawałku. Nie należy się przy tym śpieszyć. Polecam obejrzeć jakiś poradnik na YouTube, żeby zobaczyć, jak ten ruch ma wyglądać.

9586613179_5a88b364c1_ofot. atmo1966 /flickr

Po nawinięciu filmu wkładamy spiralę na trzpieniu do koreksu, zamykamy go i zapalamy światło.

Przedstawione w tym punkcie czynności warto przećwiczyć „na sucho” na jakimś niepotrzebnym, prześwietlonym filmie tak, żeby później uniknąć nieprzyjemnego zaskoczenia. Najpierw próbujemy przy świetle, potem zamykamy oczy i podglądamy tylko, kiedy będzie z czymś problem, a na końcu wszystko robimy w ciemni. Zakładanie filmu do koreksu należy opanować do perfekcji, żeby później nie mieć nieprzyjemnych niespodzianek.

W Internecie znajdujemy czas wywoływania w wywoływaczu, który zakupiliśmy. Roztwór przygotowujemy tak, jak mówi ulotka dołączona do opakowania.

Wywoływanie

Zalewamy koreks wywoływaczem o znanej temperaturze (najczęściej 20 stopni) i w tym samym momencie uruchamiamy stoper. Jeśli nie stosujemy specjalnego rodzaju wywoływania, jakim jest wywoływania akutancyjne czyli wywoływanie prawie bez poruszania, to stosujemy następujący schemat mieszania: 30 sekund na początku wywoływania i później 10 sekund, co minutę. Chyba, że w przepisie jest napisane inaczej.

9589523540_d9a09277c2_ofot. atmo1966 /flickr

Na 10 sekund przed upływem czasu odczytanego w przepisie wylewamy wywoływacz (jeśli jest do użytku wielorazowego to zlewamy go do butelki, natomiast jeśli używamy wywoływacza jednorazowego to zlewamy go do butelki na odpady chemiczne i oddajemy do utylizacji).

Przerywanie

Przerywanie filmu jest sprawą indywidualną – jedni twierdzą, że wystarczy film wypłukać w wodzie, inni zaś, że należy stosować r-r przerywający. Wybór właściwej metody pozostawiam czytelnikowi.

Przepis na przerywacz:

– 10% ocet spirytusowy 100ml
– Woda do objętości 1000ml

Przerywanie trwa zwykle około minuty, roztwór przerywający jest roztworem jednorazowym.

Utrwalanie

Do koreksu nalewamy utrwalacz. Włączamy stoper. Czas utrwalania wynosi około 10 minut, chyba, że używamy utrwalaczy szybkich, takich jak Tetenal Superfix. Czas utrwalania nie musi być odmierzony tak dokładnie, jak czas wywoływania, ale nie należy tego czasu zbytnio skracać, lub przedłużać. Po upływie czasu odczytanego z opakowania, zlewamy wywoływacz do butelki i możemy go użyć także do utrwalania innych negatywów.

Czynności końcowe

Po wylaniu utrwalacza, a właściwie już nawet pod koniec procesu utrwalania możemy otworzyć koreks. Film dokładnie płuczemy w wodzie, należy wypłukać wszystkie pozostałości po procesie utrwalania. Płuczemy pod bieżącą wodą, albo kilkanaście razy zmieniamy wodę w naczyniu. Po kilkunastu minutach warto przeprowadzić dodatkowo płukanie w roztworze zwilżacza lub płynu do
mycia naczyń. Rozcieńczenie jest zazwyczaj bardzo małe i wynosi 5 ml zwilżacza na litr płynu.

Po zwilżaniu filmu już nie płuczemy tylko zawieszamy go w bezpiecznym miejscu tak, żeby się na niego nie kurzyło. Należy obciążyć jego luźny koniec, aby zapobiec zwijaniu się filmu podczas suszenia. Film wysycha całkowicie po około 12 godzinach.

Uwagi

Aby osiągnąć powtarzalność wyników i zadowalające efekty warto prowadzić notatki, w których notujemy typ negatywu, temperaturę wywoływania, wywoływacz, czas wywoływania… Do procesu po jakimś czasie zaczniemy wprowadzać poprawki i udoskonalenia. Każdy fotograf w końcu wypracowuje swoją metodę – najwygodniejszą pod względem czasu, efektu, lub kosztów pracy.

Należy bezwzględnie przestrzegać zaleceń podanych przez producenta na opakowaniu odczynników. Jeśli w wywoływaczu można wywołać maksymalnie 10 filmów, to nie należy tej ilości przekraczać. Podobnie jest z utrwalaczem. Przerywacz i zwilżacz są kąpielami jednorazowymi i po użyciu nie nadają się do ponownego użycia.

Koniecznie trzeba dbać o czystość, a naczynia z chemikaliami dokładnie opisywać, zwłaszcza, jeśli przechowujemy je w pomieszczeniu, z którego korzystają także inni domownicy. Mam nadzieję, że nie muszę się rozpisywać na temat tego, że nie należy spożywać czy próbować na smak żadnego z roztworów.

Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić nurtujące początkujących „ciemniaków” sprawy. Czekam na odzew i efekty Waszych zabaw w ciemni.

 

cover fot. atmo1966