Jeden z najwybitniejszych amerykańskich fotografów Usher Fellig, znany bardziej jako Weegee, uwielbiał wyruszać ze swoim aparatem w nocy twierdząc, że najciekawsze rzeczy dzieją się pod osłoną ciemności. Spoglądając na jego zdjęcia, bez chwili wahania można przyznać mu rację.

Artysta fotografował dziwaków, morderców i samobójców, pokazując świat, którego widzowie nie chcieliby oglądać za dnia. Dla Weegee’go ciemność stawała się sposobem na obnażenie prawdziwej natury ludzkiej osobowości, która łagodnieje jedynie w promieniach słońca. Nocą, wbrew pozorom, można wyraźniej zobaczyć rzeczywistość, pomimo jej rozmytych konturów. Tymczasem Satoki Nagata, japoński artysta mieszkający na stałe w Chicago, pokazuje nocne życie od mniej brutalnej strony. Nagata przede wszystkim nie skupia się na kadrowaniu postaci, które na jego zdjęciach są niemal przezroczyste. Artystę pociąga kontemplacyjne piękno nocy, jej nieoczywistość oraz zdolność do pobudzania wyobraźni. Nagata uwielbia eksperymentować z obrazem. Uzbrojony w Leicę M 240 i aparat Panasonic Lumix GM1 przemierza miejskie ulice próbując uchwycić rozświetlone piękno nocy odbijające się w kropach deszczu czy płatkach śniegu. Szybko przemieszczające się postacie stają się jedynie tłem dla niezwykle zmysłowych, eleganckich i abstrakcyjnych obrazów Nagaty, który unika prostych, wizualnych rozwiązań. Stylistyka jego czarno-białych fotografii nawiązuje bezpośrednio do japońskich korzeni artysty i różni się zasadniczo od estetyki propagowanej przez kulturę zachodnią. Jak zauważa Izabela Jaroszewska, Japończycy inaczej pojmują przestrzeń. „Tam, gdzie zdjęcie nam wydaje się płaskie, oni widzą całe bogactwo odcieni, zwłaszcza w cieniach i czerniach. Są mistrzami w budowaniu komunikatu wizualnego i intelektualnego na podstawie zestawiania ze sobą kilku zdjęć”- zauważa Jaroszewska, podkreślając, że przedmiotem medytacji, jak i sztuki może stać się dla nich absolutnie każdy przedmiot.

Motto „To nie ja patrzę na świat, ale świat patrzy na mnie”2 nieprzypadkowo stało się główną zasadą japońskiej fotografii, która jak żadna inna potrafi uchwycić to, co pozornie wydaje się być niewidoczne lub niegodne uwagi. Nie inaczej dzieje się w przypadku Nagaty, dla którego fotografia staje się próbą odkrywania świata na swój własny, indywidualny sposób. Bez wątpienia jego zdjęcia różnią się od tradycyjnej fotografii ulicznej, do której przyzwyczajony jest zachodni widz. Nagata nie stara się kadrować tętniącej życiem metropolii. Wybiera ciche, niemal wyludnione ulice do swoich fotograficznych obserwacji. Zestawia w charakterystyczny dla siebie sposób obrazy ludzi i przestrzeni, tworząc zupełnie nowej jakości kadr. Nagatę fascynuje światło odbijające się w witrynach sklepów, padający deszcz, którego krople osadzają się na włosach przechodniów, dym z papierosów, spowijający mgłą nocną przestrzeń, czyli wszystko to, co składa się na wizualne, zmysłowe doświadczenie. Jednym z najważniejszych cykli zdjęć, jakie stworzył w swojej karierze artysta, jest bez wątpienia „Lights in Chicago”, choć Nagata w swojej działalności fascynuje się także fotografią dokumentalną. W swoim chicagowskim, monochromatycznym cyklu, artysta obserwuje zmieniającą się przestrzeń. Kadruje zamyślonych przechodniów na tle nocnego pejzażu, który kompletnie odwraca od nich uwagę. Wydaje się, że zaburzają swoją obecnością miejską, zapierającą dech w piersiach przestrzeń.

Kobiety przemierzające nerwowym krokiem miasto, gdzieś się spieszą, szybko wyrzucając na zewnątrz oddech w zimowe powietrze na tle roziskrzonych płatków śniegu lub „wyrastają” znienacka z drzew w cichej, spokojnej alejce. Młody mężczyzna pojawia się w odbiciu szyby, bezmyślnie spoglądając w dal, a bliżej nieokreślona postać wyłania się nagle z mrocznej, słabo oświetlonej ulicy. Mniej efektownie na zdjęciach artysty prezentuje się miasto za dnia. Nagata nie zwraca już tak dużej uwagi na otaczającą przestrzeń. Zaczynają go interesować szczegóły- przedramię, na którym widnieje roślinny tatuaż, zabrudzona szyba, czy stopa szybko idącego przechodnia, przypadkowo zatrzymana w kadrze. Jak stwierdził w jednym z wywiadów, fotografia uliczna nie posiada jednoznacznej definicji, dlatego też uwielbia swoje miejskie interwencje z aparatem w ręku, ponieważ za wszelką cenę stara się unikać zaszufladkowania w jednej, określonej dziedzinie.

W podobnej estetyce utrzymany jest inny cykl artysty, „Lights in Paris”. W przypadku francuskiej eskapady Nagaty, Paryż na jego fotografiach pozbawiony jest melancholii, którą tak umiejętnie sfotografował w Chicago, co nie umniejsza oczywiście jakości jego zdjęć. Europejska stolica mody tętni u Nagaty życiem i radością, a Francuzki nie są pozbawione stylu i elegancji, nawet wtedy, kiedy w dresie odpalają papierosa. Nagata uwielbia przekraczać intymną granicę pomiędzy nieznajomym przechodniem a aparatem, całkowicie przejmując kontrolę nad fotografowanym przez niego obrazem. To właśnie ona decyduje o doskonałej jakości jego czarno-białych zdjęć. Igrając z cieniami, kształtami i formami, twórczość Nagaty staje się wyrafinowaną, wizualną grą, która niczym kołysanka uspokaja i zmniejsza lęk przed ciemnością.

Fotografie: Satoki Nagata – http://www.satoki.com/ (wykorzystano z pozwoleniem autora)
1. cyt. podchodzi z artykułu Izabeli Jaroszewskiej – “Uczymy się od mistrzów – dlaczego warto poznać fotografię japońską”