Płynna granica – to plon czterodniowego pobytu nad morzem w listopadzie 2010 r. Chciałem tak sfotografować ruch wody, bezmiar morza, żeby moje zdjęcia mogły pomylić się oglądającemu z fotografiami odległych galaktyk. To, co oglądamy na zdjęciach astronomicznych, miało miejsce miliony lat temu. To, co ja zarejestrowałem na swoich zdjęciach działo się „przed chwilą”.

Tu i tam mamy do czynienia z zapisem dokumentalnym jednorazowego zjawiska. Unikatowego i nieodwracalnego. Jedno działo się na przestrzeni tysięcy lat, drugie w ciągu tysięcznych części sekundy. Życie całej, niepowtarzalnej galaktyki zamknięte w kilku sekundach trwania morskiej fali.

Obydwie skale czasu wydają się być poza zasięgiem ludzkich zmysłów. Jesteśmy gdzieś pomiędzy.

Użyłem aparatu 6×9 Fotokor z obiektywem Schneider 4,7/135 compur, negatywu barwnego Kodak 400 ASA, lampy błyskowej Sunpak 36.

Fotografowałem o różnych porach dnia i nocy.

Zdj. 1 i 2 robiłem tuż przed wschodem Słońca.
Są to zdjęcia macro, wielokrotne ekspozycje z lampą błyskową i filtrem Hoya TRI COLOR-TRI. Na zdj. 2 widać ten filtr w odbiciach w kroplach wody.

Zdj. 3 i 4 robiłem stojąc na szczycie klifu, w samo południe.
Są to wielokrotne ekspozycje z filtrami: Hoya TRI COLOR-TRI, gęsty niebieski i gęsty czerwony.
Przed kolejnymi naswietlaniami obracałem filtr TRI COLOR-TRI o1/3 obrotu. Różnicę w gęstościach wyrównywałem za pomocą filtrów niebieskiego (b) i czerwonego (r).

Zdj. 5 i 6 powstały w nocy.
Jest to “open flash”, czyli połączenie długiej ekspozycji i wielokrotnych błysków flash’a. Ja dodatkowo zakładałem na flash filtry r, g, b.

Zdj. 7-10 robiłem o wschodzie Słońca.
Są to wielokrotne ekspozycje z filtrami r, g, b. Na wodzie zarejestrował się mój cień.