Z racji tego, że już jakiś czas zajmuję się fotografią analogową używałem już wielu obiektywów. Były to obiektywy różnych producentów, o różnych parametrach i różnej jakości. Chciałbym przedstawić kilka rad i spostrzeżeń, które kieruję głównie do nowych amatorów fotografii analogowej.

Obiektywy manualne, podobnie jak obiektywy z autofocusem, mają różne mocowania. To jaki obiektyw wybierzemy podyktowane jest tym jakiego systemu używamy. Jeśli używamy lustrzanki małoobrazkowej Pentaxa to wybierzemy obiektywy z bagnetem K, jeśli używamy manualnej lustrzanki Minolty to wybierzemy obiektyw z bagnetem MD, natomiast jeśli używamy Zenita to wybierzemy obiektyw z mocowaniem gwintowym M42x1.

Systemów jest znacznie więcej niż wymieniłem powyżej. Należy jednak o tym pamiętać i zawsze sprawdzać jakie mocowanie ma oferowany obiektyw, zwłaszcza obiektywy producentów, którzy nie zajmowali się produkcją aparatów fotograficznych, np. Tokina, która produkowała te same obiektywy z mocowaniami do różnych systemów.

Zoom czy stałka?

Gdybym pisał większy poradnik napisałbym, że nie jestem w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Opisywałbym wyższość jednej konstrukcji nad drugą, zostawiając miejsce do przemyśleń czytelnikowi. Tu jednak odpowiem jasno. Wybierzmy obiektyw stałoogniskowy. Jest to moje subiektywne zdanie, ale podparte kilkoma faktami.

Obiektywy stałoogniskowe zazwyczaj charakteryzują się lepszymi parametrami optycznymi. Na początku fotografowania aparatem analogowym cieszymy się ze wszystkiego co zarejestrujemy na filmie. Z czasem stajemy się bardziej krytyczni i dostrzegamy niedociągnięcia będące naszą winą lub winą sprzętu. To właśnie w tym czasie zaczynamy dostrzegać ogólną wyższość obiektywów stałoogniskowych nad obiektywami zmiennoognoskowymi. Zoomy manualne w większości są ciemniejsze niż obiektywy stałoogniskowe. Ilość wpadającego przez obiektyw światła jest bardzo ważna. Im więcej światła wpadnie tym jaśniej na matówce i łatwiej jest nam nastawiać ostrość. Ponadto przyrządy ułatwiające ostrzenie, czyli mikroraster i dalmierz klinowy zaczynają zawodzić przy ciemnych obiektywach.

Praktycznie problemy zaczynają się już przy obiektywach z jasnością 1:4. Warto kupić cały zestaw obiektywów stałoogniskowych, pokrywający ogniskowe od 28 mm do 135 mm lub 200 mm, w zależności od potrzeb. Jeśli nie wiemy co chcemy fotografować mamy problem, ponieważ nie wiadomo jaki obiektyw będzie właściwy. Obiektywy to jednak ciężkie przyrządy i noszenie całego zestawu nie jest przyjemne. Moim zdaniem to jedyna wada stałek względem zoomów. Radzę więc zaopatrzyć się w szereg obiektywów stałoogniskowych, a jeśli lubimy fotografię spacerową to kupmy jeszcze jakiś zoom. Ten kto ma jakiekolwiek doświadczenie z fotografią analogową wie, że najłatwiej kupić obiektyw o ogniskowej 50 mm. Takie obiektywy były najczęściej sprzedawane z lustrzankami, dlatego jest ich bardzo dużo na rynku.

Prawdopodobnie jeśli masz okazję kupić swoją pierwszą lustrzankę analogową to jest ona oferowana z właśnie takim obiektywem. Po ochłonięciu z emocji po wywołaniu kilku pierwszych filmów zauważysz, że 50 mm to irytująca ogniskowa. Nie nadaje się ani do szerokich widoków, ani do ciaśniejszych portretów. Tu ratunkiem jest moja wcześniejsza rada – dokupujmy obiektywy o innych ogniskowych. Kiedy zaczniemy umiejętnie wybierać obiektywy do sytuacji zauważymy, że i 50 mm czasem się przydaje, a więc nie pozbywajmy się go w przypływie gniewu, po za ciasnym widoczku. Obiektywy manualne to niemal zawsze obiektywy używane, wyprodukowane kilkadziesiąt lat temu. Mogą być całkiem sprawne i pozostawać w stanie fabrycznym, a mogą również wykazywać wiele wad. Najczęstsze wady to brudne soczewki, czasem nawet zagrzybione.

Łatwo sprawdzić stan soczewek patrząc przez obiektyw w kierunku silnego źródła światła. Jeśli ilość pyłków w środku nie jest duża taki obiektyw można z powodzeniem wykorzystywać, natomiast jeśli jest ich wiele i/lub na soczewkach widać miejscowe zamglenia nie warto kupować takiego obiektywu, chyba, że jest bardzo tani i jego czyszczenie się opłaci. Należy sprawdzić płynne działanie pierścienia ostrości. Sprawdzić, czy przysłona domyka się w całym swoim zakresie. W tym celu należy ustawić na pierścieniu przysłony maksymalną wartość i spojrzeć na listki przysłony, czy nie wyginają się w dziwny sposób, czy tworzą symetryczny wielokąt. Samo domknięcie się przysłony nie gwarantuje jej popranego działania. Jedną z częstych wad jest zaolejenie listków przysłony. Taka przysłona wcale się nie zamyka lub zamyka się w spowolnionym tempie. Aby to sprawdzić należy ustawić maksymalną wartość na pierścieniu domykania przysłony i energicznie działać na jej popychacz. Niektóre obiektywy nie posiadają popychacza i tu nie ma obaw, inne obiektywy posiadają popychacze zgodne z mocowaniem.

Obiektywy M42 posiadają niewielki wystający pręcik na tylnej ściance . Należy go energicznie wcisnąć kontrolując jednocześnie ruch listków przysłony. Jeśli listki domykają się z opóźnieniem, ospale to obiektyw posiada wadę. Osobiście używam system Minolty i tu nigdy nie zdarzyło mi się spotkać obiektywu z zaolejoną przysłoną, nigdy też o takiej wadzie nie słyszałem w odniesieniu do obiektywów Minolty. Drugi system jaki wykorzystuję to M42 i tu kilka razy zdarzyło mi się spotkać obiektyw z „ospałą” przysłoną. Zawsze były to obiektywy wyprodukowane w NRD, swoją drogą bardzo dobre obiektywy, które w dobrym serwisie można naprawić. Przy sprawdzaniu obiektywu należy również zwrócić uwagę na inne uszkodzenia mechaniczne oraz na to, czy obiektyw nosi ślady rozkręcania. Należy obejrzeć powierzchnie przedniej i tylnej soczewki, czy nie zostały porysowane. Jeśli mamy możliwość to warto zamocować obiektyw do naszego aparatu, wycelować go w oddalony o kilkaset metrów obiekt i nastawić na niego ostrość.

Ostrość powinna pokrywać się z końcem skali obiektywu lub minimalnie przed nią. Jeśli obiektyw nie jest w stanie wyostrzyć na ten obiekt, lub „przelatuje” przez nieskończoność to znaczy, że jest rozjustowany i nie warto go kupować. Pamiętajmy, że obiektywy używane osiągają różne ceny. Nie jest to nic dziwnego, jednak dziwić może to, że dokładnie ten sam model obiektywu w jednym miejscu kosztuje 20 zł a w innym 200 zł. Intuicja podpowiada, że jeśli coś w jednym miejscu jest 10 razy tańsze niż w drugim, to na pewno jest coś nie tak z tym tańszym.

W przypadku używanych obiektywów i innego sprzętu fotograficznego wcale nie musi tak być. Powyższe rady pozwolą zweryfikować, czy jesteśmy szczęśliwcami i kupujemy bardzo okazyjnie w pełni sprawny obiektyw, czy jesteśmy szczęśliwcami, bo nie daliśmy się naciągnąć nieuczciwemu sprzedawcy na kupno uszkodzonego sprzętu.