Kręte, długie, owalne, stare lub nowe. Schody. Temat w fotografii tak samo powszechny co zaskakujący. Każde kryją nowy kształt i dają ciągłą radość z fotografowania. Jest światło i cień, tajemniczość i kształt. Idealne do symetrycznych zdjęć architektury i sesji ludzi.

Od zawsze zauważałem ich fotograficzny urok, ale nie zawsze potrafiłem to pokazać na zdjęciu. Braki sprzętowe i mrok kamienic też nie ułatwiały zadania. Dlatego temat traktowałem trochę „po macoszemu”. Zmieniło się to od pewnego zdjęcia.

schody1

(Canon PowerShot S3, ogniskowa 7,2 mm, F 7, czas: 1/40, zapis: JPG)

Przypadkiem trafiłem do opustoszałego, ale pokaźnego pałacu w Wałbrzychu. Rzadko kto tam bywał, bo odkąd pamiętam budynek był zamknięty na cztery spusty. Na zewnątrz rudera, w środku straszny bałagan i ślady designu rodem z PRL czyli wymalowane farbą olejną lamperie, żeliwne grzejniki itp. Zabytek był przeznaczony do remontu, a ja byłem tam chwilę przed. Od parteru, pierwszy plan zajmowały ciekawe i pokaźne schody. Były na środku holu, który otaczał na każdym piętrze antresole. Wyszedłem jakby z piwnicy, nade mną stopnie po obu stronach zakręcały symetrycznie w górę. Powstało już wtedy kilka zdjęć. Jednak schody pokazały całe swoje piękno dopiero kiedy wszedłem wyżej. Z tej perspektywy ukazały się niezwykle symetrycznie i plastycznie. Wykadrowałem tak, aby wyciąć ze zdjęcia całe otoczenie i zostawić tylko schody. Kiedy już na komputerze przy edycji zacząłem „skrolować” myszką zdjęcie z góry na dół (spróbujcie) symetryczne stopnie zaczęły się ruszać i przypominać skrzydła dużego ptaka. Dlatego od razu nasunęło mi się skojarzenie z orłem i zwykle właśnie taki tytuł daje pod tym zdjęciem.

schody2

(Canon 6D, ogniskowa 20 mm, F 4,5, czas: 1/25, ISO 2000, zapis: RAW)

Po tym ujęciu uznałem, że schody to naprawdę świetny temat i można go wykorzystywać częściej. Zacząłem odwiedzać kolejne kamienice, klatki schodowe i wymyślać lokatorom przez domofon kolejne historię, żeby wcisnęli przycisk „otwórz”. Czytałem fora architektoniczne i wychwytywałem co smaczniejsze kąski. Głównie interesowała mnie struktura schodów i światło jakie panuje na klatce schodowej. Po doświadczeniu z pałacu Tielschów zawsze oglądałem je dokładnie od dołu i z samej góry. Potrafią zaskoczyć, a perspektywa zupełnie zmienia kompozycję. Schody pięknie prowadzą wzrok, można wykorzystać ich symetrię i zaokrąglenia. W miarę robienia kolejnych zdjęć coraz więcej elementów układa się w całość.

schody3

(Canon 6D, ogniskowa 20 mm, F 3,5, czas: 1/50, ISO 1000, zapis: RAW)

Tak samo jak dorosłem do fotografowania ludzi, tak naturalnie przyszła potrzeba wstawienia człowieka na jakieś piękne schody. Moja najwierniejsza modelka (żona) przystała na ten pomysł z entuzjazmem. Wybraliśmy klatkę schodową w centrum Wrocławia. Jest dość popularna, szczególnie wśród młodych par, dlatego o oryginalne ujęcie trzeba było powalczyć. Wszedłem na górę. Postawiłem zdecydowanie na szerokokątny obiektyw. Schody od samego szczytu układały się w spiralę. Światło ze świetlika oświetla ich wewnętrzną część, pozostawiając głębsze partie w cieniu. Ułożone we wzorek biało-czarne kafelki jako tło dla modelki też okazały się ciekawie dopełniać całość. Zdecydowanie najlepiej w tym wypadku sprawdziła się kompozycja centralna. Ostatecznie też wybraliśmy taką pozycję ciała, bo każda inna nie dawała ciekawych rezultatów. Podczas post produkcji nadałem całemu zdjęciu lekko niebieskawego odcienia i mocniej ściemniłem partie pozostające w cieniach, aby nie rozpraszały uwagi. Postać choć mała, bardzo znacząca, a schody prowadzą wzrok wprost na nią.

kliknij, aby powiększyć… 

To zdjęcie do efekt kolejnych prób ze schodami i ludźmi. Znowu też w kompozycji centralnej. Symetria stopni, ich równość i powtarzalność wymusiła trochę właśnie takie ustawienie postaci. Do tego posągi lwów po obu stronach zamknęły interesująco kadr. W związku z tym, że zdjęcie było robione w cieniu (na dziedzińcu pałacu w Mosznej) i w dodatku pod słońce, aby wydobyć postać na pierwszy plan musiałem użyć lampy błyskowej. Ustawiłem ją w klombie po jednej stronie i zdalnie wyzwoliłem. Kiedy modelka pozując tylko stała na środku dziedzińca, cała scena wydawała się mało dynamiczna. Dlatego narodził się pomysł na taki baletowy podskok. Małgosia idealnie poradziła sobie z tym zadaniem, skok i lot był bardzo delikatny, wdzięczny, a sukienka pokazała swoją zwiewność. Wpuściłem też nieco słońca w kadr zza budynku. Delikatność skontrastowała się z ciemną fasadą pałacu. Efekt mocno mnie zaskoczył.

Zapraszam do dyskusji, dzielenia się opiniami i doświadczeniami.