Technika mokrego kolodionu, wynaleziona w 1851 roku przez angielskiego rzeźbiarza Frederika Scotta Archera, nazywana także mokrą płytą kolodionową jest jedną z pierwszych wynalezionych technik fotograficznych oraz pierwszą techniką pozwalającą uzyskać szklany negatyw, który w łatwy sposób można było powielać (co przyczyniło się do popularyzacji fotografii w XIX wieku). Metoda ta na tle innych technik fotograficznych jest wyjątkowa – każda fotografia poddana jest indywidualnej obróbce, charakteryzuje ją wyjątkowa plastyka obrazu. Jest to technika wykorzystywana głównie w fotografii portretowej, ale częstokroć również w fotografii pejzażowej.

Pierwszy oblew płyty 4x5" roztworem kolodium jodowanego

Pierwszy oblew płyty 4×5″ roztworem kolodium jodowanego

Przed wynalezieniem mokrej płyty kolodionowej w świecie fotografii prym wiodła dagerotypia, jednak bardzo długie czasy naświetlania sprawiły, że proces ten był mało praktyczny do wykonywania portretów i początkowo wykorzystywany był głównie do fotografowania pejzaży. Dodatkowym mankamentem był koszt wykonania fotografii oraz to, że otrzymywało się tylko jeden jej egzemplarz zdjęcia, którego nie sposób było powielić. Uczulanie posrebrzanej i wypolerowanej miedzianej płytki następowało w parach jodu, wywołanie zaś w parach rtęci, co nie pozostawało bez wpływu na zdrowie fotografa. Wszystko to sprawiło, że zaczęto poszukiwać tańszej, bardziej poręcznej metody, która pozwoliłaby też na stosowanie krótszych czasów naświetlania oraz powielanie uzyskanych zdjęć.

Billy the Kid. Ferrotyp.

Billy the Kid. Ferrotyp.

Na kilka lat przed wynalezieniem mokrej płyty kolodionowej, William Henry Fox Talbot przedstawił wynalazek kalotypii (inaczej zwanej też talbotypią), która umożliwiała uzyskanie papierowego negatywu, a tym samym dawała możliwość produkcji odbitek. Jednak technika ta nie wyparła dagerotypu. Powodem takiego stanu rzeczy była jej niedoskonałość techniczna, ale również fakt, że Talbot opatentował swój wynalazek i zazdrośnie go strzegł. W 1851 roku Frederic Scotta Archer opublikował wynalezienie mokrej płyty kolodionowej. Technika ta po pierwsze umożliwiała uzyskanie obrazu negatywowego na szklanej płycie – czyli możliwy był proces negatywowo-pozytywowy i powielanie obrazu w nieskończonej ilości odbitek. Po drugie zdjęcia były ostre i bogate w szczegóły. Po trzecie czasy naświetlania w porównaniu do dagerotypu były nieporównywalnie krótsze, a materiały o wiele tańsze. I wreszcie po czwarte – Archer w przeciwieństwie do Talbota podarował swój wynalazek ludzkości. Wszystko to spowodowało, że technika ta na dobre 30 lat zdominowała świat fotografii i przyczyniła się do niezwykłego rozwoju fotografii komercyjnej.

Mobilna ciemnia Rogera Fentona podczas wojny krymskiej

Mobilna ciemnia Rogera Fentona podczas wojny krymskiej

Procesem tym w XIX wieku posługiwali się między innymi Julia Margaret Cameron znana z psychologicznych portretów znanych osobistości, Lewis Carroll znany z pozowanych zdjęć dzieci (w tym kontekście często zresztą pojawiają się głosy o jego rzekomej pedofilii, na co jednak nie ma żadnych dowodów), Roger Fenton fotografujący wojnę krymską (uważany za pierwszego fotografa wojennego), a w Polsce Walery Rzewuski (jeden z najważniejszych polskich fotografów XIX wieku) czy Karol Beyer (pierwszy zawodowy fotograf w Warszawie, nazywany “ojcem polskiej fotografii”). Ze współczesnych artystów na uwagę zasługuje Sally Mann, która wykorzystuje technikę mokrego kolodionu w swojej twórczości.

Sir John Herschel (wynalazca cyjanotypii) na fotografii Julii Margaret Cameron

Sir John Herschel (wynalazca cyjanotypii) na fotografii Julii Margaret Cameron

Fotografując na przezroczystej szklanej płycie otrzymamy obraz negatywowy, który można powielać stykowo na papierze światłoczułym. Po podłożeniu pod szklany negatyw czarnego materiału otrzymujemy obraz pozytywowy – tzw. ambrotyp. Ambrotyp otrzymamy również fotografując na nieprzezroczystym czarnym podłożu – np. czarnym szkle, aluminium, pleksi, poczernionej żelaznej blaszce (ferrotyp), itp.

Jak sama nazwa wskazuje, proces ten jest procesem mokrym, co oznacza, że od pokrycia podłoża warstwą światłoczułą, poprzez wykonanie zdjęcia, aż do wywołania i utrwalenia obrazu warstwa emulsji fotograficznej musi być mokra. Wraz z wysychaniem traci ona światłoczułość i zdjęcie będzie stracone gdy wyschnie przed wywołaniem i utrwaleniem. Cecha ta powoduje, że do pracy w terenie niezbędna jest przenośna ciemnia.

W procesie tym fotograf samodzielnie, ręcznie przygotowuje materiał światłoczuły: płytę szklaną lub inne podłoże (np. poczerniona żelazna blaszka, czarne plexi) po dokładnym oczyszczeniu (stosujemy tu metody powierzchniowo czynne lub absorpcyjne lub jedne i drugie) oblewa się kolodium jodowanym (mieszanina bawełny kolodionowej z alkoholem i eterem oraz solami jodowymi) po czym po stężeniu wierzchniej warstwy kolodium zanurza się płytę w roztworze azotanu srebra, w wyniku czego następuje uczulenie warstwy kolodium. Tak przygotowaną płytę należy umieścić w aparacie wielkoformatowym i wykonać zdjęcie.

Wśród składników kolodium możemy znaleźć nitrocelulozę i eter. Ta pierwsza wykorzystywana jest w produkcji materiałów wybuchowych. Natomiast eter jest skrajnie łatwopalną cieczą o temperaturze wrzenia 34,6 st.C, której opary są cięższe od powietrza, a w połączeniu z nim tworzą mieszaninę wybuchową. W związku z tym mieszanie roztworów należy przeprowadzać ostrożnie, należy unikać potrząsania szklanym naczyniem i pod żadnym pozorem nie wolno go podgrzewać. Kolodium należy przechowywać w temperaturze nieprzekraczającej temperatury pokojowej, z dala od źródła ognia i iskrzenia. Pracować należy zawsze w dobrze wentylowanym pomieszczeniu. Azotan srebra (inaczej lapis), który wykorzystujemy do uczulenia płyty ma silne właściwości utleniające, działa żrąco na skórę, pozostawia trudne do usunięcia czarne plamy. Podczas pracy należy chronić skórę przed zabrudzeniami oraz nie dopuścić do dostania się azotanu srebra do oczu, gdyż grozi to nieodwracalną utratą wzroku.

Pamiętać należy, że pomiędzy wyjęciem płyty z kąpieli srebrowej a wywołaniem jej nie może ona wyschnąć, gdyż w przeciwnym razie dalsza obróbka chemiczna nie będzie możliwa. Na wykonanie zdjęcia mamy zatem około 15-20 minut. Warto zwrócić uwagę na fakt, że czułość mokrej płyty kolodionowej nie jest stabilna. Zaraz po wyjęciu płyty z uczulacza wynosi ona około 3 ISO i maleje wraz z upływem czasu. Podobnie jak większość dawnych technik fotograficznych, mokry kolodion jest techniką wrażliwą przede wszystkim na promienie UV. Stąd też problem z ustaleniem czasu naświetlania używając tylko zwykłego światłomierza (który mierzy natężenie światła ogólnego, natomiast nie mierzy ilości samego tylko promieniowania UV). Ekspozycję należy zatem mierzyć empirycznie. Z mojego doświadczenia wynika, że fotografując na zewnątrz w letni dzień, ekspozycja dla kolodionu jest najbliższa wskazaniom światłomierza i w słoneczny dzień zwykle wynosi tylko kilka sekund przy otwartej przysłonie. Natomiast fotografując w pomieszczeniach, przy świetle padającym zza okna dobrze zawsze najpierw sprawdzić czy szyby okienne odcinają promieniowanie UV – w takim przypadku czas naświetlania może ulec znacznemu wydłużeniu. Fotografując z kolei przy sztucznym świetle ciągłym należy oszacować ilość promieni UV lamp. W rezultacie może się okazać, że mając bardzo jasną scenę oświetloną sztucznym światłem wewnątrz pomieszczenia, czasy naświetlania będą rzędu kilkudziesięciu sekund. Mokry kolodion jest również materiałem ortochromatycznym, co oznacza że reaguje tylko na określony zakres barw – głównie na żółcie i zielenie, natomiast odcienie niebieskiego i błękitu “widzi” jako biele, a odcienie pomarańczowego i czerwieni jako czernie.

Wywołana szklana płyta przed włożeniem do utrwalacza

Wywołana szklana płyta przed włożeniem do utrwalacza

W przeciwieństwie do popularnych materiałów fotograficznych, w mokrym kolodionie wywołanie zdjęcia następuje poprzez polanie płyty roztworem wywoływacza trzymając płytę w ręku. Wywoływaczem polewamy wzdłuż brzegu (by strumieniem nie rozepchnąć delikatnej emulsji na środku) i delikatnym ruchem ręki rozprowadzamy wywoływacz po całej powierzchni płyty nie przerywając ciągłego kołysania płytą jednocześnie starając się utrzymać wywoływacz na powierzchni płyty. To ostatnie jest o tyle ważne, że wraz z przypadkowo spływającym z płyty wywoływaczem tracimy część srebra zawartego w emulsji, a tym samym następuje utrata gęstości obrazu. Przy prawidłowo naświetlonej płycie obraz powinien zacząć pojawiać się w jasnych partiach po około 2-5 sekundach, półtony pojawią się po 5-10 sekundach wywoływania, natomiast w momencie gdy zaczną pojawiać się cienie powinniśmy rozpocząć przerywanie procesu wywoływania. Przerywamy poprzez polanie nachylonej płyty wodą. Z początku powierzchnia płyty będzie sprawiała wrażenie oleistej i woda będzie spływała nierówno, lecz gdy proces wywoływania zostanie całkowicie przerwany woda będzie spływała po płycie w sposób ciągły. Naturalnie wywoływanie i przerywanie przeprowadzamy przy bezpiecznym oświetleniu.


Utrwalanie mokrej płyty kolodionowej na przezroczystym szkle. Alex Timmermans.

Po wywołaniu płytę przekładamy do utrwalacza. Możemy zrobić to przy świetle dziennym, gdyż po prawidłowym przerwaniu wywoływania płyta przestaje być czuła na światło. Trzymamy ją w utrwalaczu od czasu do czasu delikatnie mieszając tak długo, dopóki nie zostaną rozpuszczone wszystkie widoczne nienaświetlone sole srebra.

Emulsja wypłukanej i wysuszonej płyty kolodionowej jest podatna na zarysowania i uszkodzenia mechaniczne, a ponadto srebro zawarte w emulsji narażone jest na utlenianie. Dlatego dla podniesienia odporności emulsji zaleca się jej zawerniksowanie. W XIX wieku stosowano werniks będący mieszaniną żywicy sandarakowej, olejku lawendowego i alkoholu, a do werniksowania trzeba było podgrzać płytę nad ogniem. Obecnie możemy zastosować werniks do farb akrylowych.
Proces mokrej płyty kolodionowej sam w sobie nie jest zbyt trudny i jest jak najbardziej możliwy do przeprowadzenia w warunkach domowych, a odczynniki są dostępne na naszym rynku. Jednak ze względu na zagrożenia jakie mogą płynąć z nieumiejętnego posługiwania się związkami chemicznymi, wszystkim pragnącym rozpocząć swoją przygodę z mokrym kolodionem polecam skorzystanie z któregoś z warsztatów tej techniki przeprowadzanych przez szkoły czy organizacje związane z fotografią.

Tekst: Aleksandra Wolter / www.aleksandrawolter.com / www.antykwariatfotograficzny.pl