Światło – najważniejsza rzecz we Wszechświecie, bez niego nie było by nas. Od wieków wiadomo , że w fotografii odgrywa kluczowa rolę. To ono naświetla klisze, to ono działa na elementy światłoczułe w dzisiejszych aparatach cyfrowych. Najlepsze zdjęcia powstają wtedy, gdy mamy dobre światło, gdy ono tworzy jakiś klimat. Często tego światła nie ma, albo jest go za dużo, albo trzeba je „gonić”.

A gdyby tak użyć własnego światła?

Trafiłem kiedyś na zdjęcia znanego amerykańskiego fotografa Dave’a Black’a. Fotografuje głównie sport. Kreatywnie wykorzystuje w swojej pracy światło sztuczne i zastane, miesza obydwa, tworzy przy ich pomocy arcydzieła. Warto także dodać, że interesują go nie tylko zdjęcia sportowe, ale także fotografowanie krajobrazów. Chciałbym o tym opowiedzieć. Dave używa do fotografowania różnych technik. Jedną z nich jest malowanie światłem (ang: lightpainting). Można to zinterpretować dosłownie,pędzlem do malowania może być np. latarka, którą świecimy na dany obiekt.

Od czego zaczynamy zabawę z fotografią, bo to głównie o nią chodzi?

Potrzebujemy: aparat wraz ze statywem, kilka latarek lub innych źródeł światła. Po pierwsze odpowiednio dobieramy porę dnia. Nie mamy zbyt wielu możliwości, albo wieczór albo poranek przed świtem. Musi być stosunkowo ciemno, ponieważ koniecznie będzie użycie odpowiednio długiego czasu naświetlania. Wszystko to po to, abyśmy zdążyli „pomalować” nasz skrawek świata. Dave używał często dwóch latarek, były to latarki Brinkman Max million II (latarka z punktowym światłem 2 mln Kandeli). Tak naprawdę, źródło światła zależy od tego co chcemy oświetlić, przy krajobrazach o dużej powierzchni, potrzebujemy dużo mocnego światła. Natomiast przy mniejszych elementach wystarczy nam chociażby latarka wmontowana w telefon. Do wad stosowania tej techniki zaliczamy koszt dobrych latarek, które mogą sięgać nawet kilkuset złotych. Aparat na statywie ustawiamy na ok 30 sek.(wszystko trzeba odpowiednio dobrać do tematu zdjęcia) i po wyzwoleniu migawki malujemy latarkami to co chcemy oświetlić. Metodą prób i błędów szukamy odpowiednich ustawień, kątów i czasu oświetlania. Jak wspomniałem, możemy używać do tego każdego źródła światła.

Moje pierwsze próby to flash reporterski oraz latarka halogenowa, która okazała się zbyt słaba na duże powierzchnie.

Moje początki, w fotografii tą techniką, to przeliczanie się z mocą światła i wyborem zbyt dużych obiektów. Pierwotnie miałem pomalować wszystko latarka halogenową. Niestety jak już wspominałem była za słaba, wiec użyłem jej do oświetlenia tylko pierwszego planu. Dalszy plan oświetlałem biegając z flash’m reporterskim i wyzwalając go co jakiś czas. Trzeba pamiętać też o temp. barwowej światła, którym malujemy, w powyższym przypadku 2 różne źródła światła, jedno ciepłe, a drugie zimne, może źle współgrać przy ustawianiu balansu bieli.

Proponuję więc zabawę zaczynać z jednym rodzajem światła i małymi obiektami do oświetlenia.

Na pewno to nie są ostatnie zdjęcia, które zrobiłem tą techniką. Kiedy zaopatrzę się w porządną latarkę Led o silnym strumieniu światła, wtedy prawdopodobnie powstanie druga część tej opowieści i opiszę Wam swoje boje ze światłem. Metoda nie jest innowacyjna i zapewne wielu stosowało ją mniej lub bardziej świadomie. Mimo to mam nadzieję, że choć trochę zainspirowałem fotoamatorów i nie tylko, do zabawy ze światłem!