Znam sporo osób, które lubią chodzić na koncerty i interesują się fotografią. Obie te pasje można z sukcesem połączyć i jeśli dobrze pójdzie – czerpać z tego korzyści. Oto krótki poradnik początkującego fotografa koncertowego.

Pierwsze kroki.

Na początku nie możesz być wybrednym. Musisz chodzić do klubów i robić zdjęcia, mnóstwo zdjęć. Pierwsze kroki najlepiej jest stawiać na koncertach znajomych. To najłatwiejszy sposób, aby dotrzeć z aparatem na koncert i czuć się tam swobodnie. Z czasem poznasz innych artystów, będziesz wciągany w różne projekty. W ten sposób zbudujesz portfolio, które w przyszłości będzie Twoją wizytówką. Wedle słów “Pokaż mi swoje zdjęcia, a powiem Ci kim jesteś”. Będziesz oceniany na podstawie swojej twórczości i tylko dzięki niej będziesz mógł piąć się wyżej i zdobywać akredytacje na coraz większe i bardziej prestiżowe imprezy.

koncertowo-53

Jaki sprzęt?

Często się słyszy, że sprzęt nie jest ważny, a ważne są chęci i umiejętności. Częściowo prawda, częściowo nie. Nie radzę iść na koncert z “małpką”, czy bezlusterkowcem. Nikt nie weźmie Cię wtedy na poważnie, nawet jeśli nie będzie ona odbiegać specyfikacją od dobrej klasy lustrzanki. Tak się powszechnie utarło, że lustrzanka jest najbardziej profesjonalnym sprzętem. Sam byłem kiedyś w sytuacji, w której nie wyciągałem nawet legitymacji prasowej tylko pomachałem ochroniarzom lustrzanką przed oczyma. Myślę, że z innym typem aparatu by to nie przeszło.

Czym powinna się charakteryzować dobra lustrzanka? Sercem aparatu i kluczem do sukcesu jest matryca. Im większa tolerancja na wysokie czułości tym lepiej. Koncerty to ISO rzędu 1600-2000, przynajmniej w moim przypadku. Przy 2000 szumy zaczynają już być widoczne, więc dla mnie jest to ostateczność. Jak sobie radzić, gdy jest ciemno, a matryca już nie pozwala na podbicie wartości ISO? Tutaj z pomocą przychodzą obiektywy. Dla fotografa koncertowego najlepszym wyborem są te modele, których maksymalna przesłona nie przekracza wartości 2.8 i jest wartością stałą w całym zakresie ogniskowych. Oczywiście to nie jest niezbędne, sam przez długi czas fotografowałem obiektywami kitowymi. Jednak po zmianie kitowego zooma na szeroki kąt ze stałym, jasnym światłem czuć ogromną różnicę, na plus.

Wspomniałem o ogniskowych, omówmy więc tę kwestię. Aby być elastycznym potrzebujesz dwóch obiektywów – szerokokątnego zooma i teleobiektywu. Pierwszy wykorzystasz w klubach, drugi zaś pomoże Ci na dużych imprezach outdoorowych, gdzie scena jest wysoka, a artyści stosunkowo daleko. To jest najbardziej podstawowe i optymalne połączenie. Gdy zaczniesz czuć, że te dwa szkła Ci nie wystarczają, możesz oczywiście rozbudować swój arsenał. Tutaj pojawiają się dwie drogi. Pierwsza z nich to bardzo jasne stałki. W systemie Nikona rozwiązaniami godnymi polecenia są obiektywy 85/1.8 i 50/1.4, które oprócz rewelacyjnego światła dają genialny bokeh. Druga opcja jest mniej sztampowa. Mam na myśli chociażby obiektywy ultraszeokokątne – 11-16/2.8. Ciekawym urozmaiceniem naszych kadrów mogą być również obiektywy typu fish-eye. Niejednokrotnie pozwalają uchwycić wszystkich muzyków znajdujących się na scenie z bardzo bliskiej odległości, dodatkowo zakrzywiając perspektywę.

Jeżeli masz w sobie duszę artysty i chcesz popracować nad inwencją twórczą możesz zainwestować w obiektyw LensBaby. Pozwala on na odchylenie kąta ostrości od płaszczyzny matrycy. W rezultacie otrzymujemy niezbyt idealną technicznie fotografię, ale dość ciekawą i zaskakującą w odbiorze. A przecież głównym zadaniem fotografa jest zaskakiwanie odbiorcy niecodziennym spojrzeniem na codzienne sprawy.

koncertowo-39

Co ze światłem?

Światło na koncertach jest jak orzechy arachidowe w czekoladzie. Ilości śladowe. Jak to obrócić na swoją korzyść? Ciekawym sposobem jest komponowanie źródeł światła – reflektorów, taśm ledowych itp. w mocnych punktach kadru. Urozmaica to zdjęcie oraz sprawia, że jest ono znacznie lepiej doświetlone. Lubię też fotografie, gdzie światło “wychodzi” zza postaci. Powstaje wtedy bardzo kontrastowe ujęcie, gdzie widać tylko zarys postaci, a zdjęcie nabiera swego rodzaju tajemniczości. Warto wspomnieć o samych barwach światła. Musisz wiedzieć, że nie każdy kolor jest Twoim przyjacielem. Mam na myśli czerwienie i odcienie niebieskiego. Dają one stosunkowo mało światła, a dodatkowo wyglądają sztucznie w kontakcie ze skórą. Faktura twarzy staje się wtedy płaska i nienaturalna. Z pomocą przychodzą wtedy programy od obróbki zdjęć. Wywołując plik RAW da się uratować zdjęcie bawiąc się suwakami odpowiadającymi za nasycenie barw. Gdy chcesz na początek uniknąć problemów z kolorem polecam koncerty reggae. Królują tam barwy niemal idealne dla fotografa koncertowego – żółcie i zielenie. Znacznie rozświetlają zdjęcie i nie stwarzają większych problemów przy postprodukcji.

koncertowo-12

Koncertowe zwyczaje- czyli jak się zachowywać i co robić, żeby było dobrze.

Na wstępie, wyłącz lampę błyskową, odepnij ją od aparatu, zapomnij, że istnieje. Jest to chyba najmniej pożądana rzecz na koncercie. Z jednej strony oślepia artystów na scenie, z drugiej rozprasza ludzi na widowni i psuje im widowisko. Właśnie, nie psujmy nikomu widowiska swoją obecnością. Jeżeli musisz przejść z jednej strony sceny na drugą – schyl się tak, aby nie zasłaniać niczego swoją sylwetką. Musisz być niewidzialny – ja kiedyś zostałem żartobliwie nazwany “foto nindżą”. Musimy pracować najlepiej jak potrafimy i nie zwracać na siebie uwagi. Na niektórych koncertach istnieje szansa wejścia na scenę i stania dosłownie metr od artystów. Często i chętnie z tego korzystam, podchodzę najbliżej jak się da, ale wtedy trzeba pamiętać sto razy bardziej, aby nie rzucać się nikomu w oczy i być wyczulonym na każdy swój ruch. Powinieneś uważać na elementy dekoracji i inne rzeczy, które znajdują się na scenie.

Co zrobić, aby być choć trochę niewidocznym? Sprawdzonym i działającym sposobem jest chowanie się za kurtyny, jeśli takie są, kucanie za piecami (uwaga na kable).

koncertowo-23

Bezpieczeństwo sprzętu i swoje.

Kolejność nie jest przypadkowa. Stłuczony nos się zagoi, a rozbity obiektyw już nie. Musisz być świadomy, że na koncerty przychodzą różni ludzie. Jedni chcą faktycznie raczyć się dobrą muzyką na żywo, inni zaś przychodzą zrobić rozrubę. Taka sytuacja zdarzyła mi się raz, ktoś chciał kopnąć w mój obiektyw.
Na szczęście nie trafił, na szczęście to była sytuacja jednorazowa. Co robić jeśli komuś się nie spodoba to, że fotografujemy?

Najlepiej odejść i dać spokój. Pamiętaj, że masz przy sobie sprzęt wart kilka tysięcy. Szkoda byłoby go stracić. Miej aparat i akcesoria cały czas przy sobie. W plecaku, torbie, na pasie reporterskim. Zapinaj wszystkie zamki tak, aby nikt nie był w stanie Ci czegoś zabrać. Kręcąc się w tłumie ludzi powinniśmy zabezpieczyć przednią soczewkę obiektywu przed zbiciem. Sposoby są dwa. Możemy założyć tulipan, który będzie otaczał soczewkę z boku lub filtr UV, który będzie dodatkową soczewką w całym układzie, ale może negatywnie wpływać na jakość wykonywanych zdjęć.