Od trzech lat, a aktualnie liczę sobie niecałe osiemnaście wiosen odwiedzam najbardziej oblegane przez turystów wyspy greckie takie jak Rodos, Zakynthos, Kos czy Thassos. Szukam w nich kadrów ukazujących realne życie przeciętnego Greka nie zajmującego się na co dzień turystyką.

Temat bardzo mi się spodobał jeszcze zanim Grecja kojarzona była z bankructwem i biedą. Większości z nas kojarzyła się raczej z ciepłymi kurortami, złocistymi plażami, kuszącą lazurową wodą i niewyobrażalnie urokliwymi zabytkami. Kiedyś być może tak było, ale tak naprawdę ten kraj od kuchni wygląda już od dawna zupełnie inaczej. Zupełnie mniej pozytywnie. Choć i może czasem stara się z tym ukrywać. To właśnie mnie w nim zaciekawiło. Zacząłem wnikać głębiej i zbaczać z głównych dróg. Omijać hotele i stolice, a odwiedzać wioski i mniejsze miasteczka. I wtedy zrozumiałem, że to tak naprawdę tylko okładka do bardzo grubej książki.

Fenomen całej sytuacji odkryłem w momencie, kiedy zrozumiałem, że mieszkańcy tego nomen omen pięknego kraju zdają się w ogóle nie przejmować tym jak wygląda świat w ich najbliższym otoczeniu. Mimo to jednak patrzyli i patrzą nadal na turystów z łezką sentymentu i nadziei w oczach. Czy więc gryzą się sami w sobie, w trudnym wyborze między ciężką pracą, a zakorzenionym lenistwem i spokojem duszy? Na to wygląda. Tam czas płynie zupełnie inaczej.

Znajdujący się tam obcokrajowcy nazywają go “czasem greckim” co oznacza mniej więcej jego brak. O priorytetach nie ma nawet co dyskutować. Typowa grecka chatka, której nie zobaczymy w katalogu biura podróży to w najlepszym wypadku niewykończony domek chroniący przed podatkami i słońcem, kawałek ziemi, przy której pracuje cała rodzina, jest też skuter i jakieś czworonożne zwierzę. Może być kot, albo pies, albo zamiast nich dwie kozy. Niektórzy nie mają nawet tego.

Spacer po tak “zaaranżowanej” wiosce ma swój klimat, ale do czasu. Po kilku chwilach włącza się myślenie w stylu “co będzie dalej?”. Tak samo w przypadku oglądania zdjęć. Minęło tyle czasu, zmieniło się tak niewiele. Co dalej?