Przygotowałem dwa zestawy, które zatytułowałem ”Gocław”: „ZamrozY” i „Balaton”. Obydwa są próbą zapisu chwili i oswojenia najbliższego otoczenia mojego domu. Zdjęcia do obydwóch robiłem tu, gdzie mieszkam: na Gocławiu w Warszawie, w 2013r.

Moje osiedle to typowa sypialnia powstała na terenie byłego lotniska sportowego. Park nad Balatonem, to chyba pierwszy powojenny park w Warszawie, który został zaprojektowany i zbudowany od początku do końca.

Goclaw-14

„Balaton”. Ćwiczenie pamięciowe.

Od chwili powstania Parku nad Balatonem, trasę wokół jeziorka pokonuję niemal codziennie.
I najczęściej to nie są spacery, ale przejścia techniczne: z domu do … i z … do domu. O różnych porach dnia i roku. Wpadłem w tym w rutynę i przestałem zauważać drogę.

Założenia, jakie przyjąłem w tym projekcie wydawały się proste, a ich realizacja dosyć mechaniczna: obejdę jeziorko Balaton w południe i w nocy, w lutym i w lipcu.

Wykonam serię 12-stu zdjęć: sześciu dziennych i sześciu nocnych. Tyle klatek mieści rolka negatywu 6×6. Zapisałem pozycje, z których fotografowałem i opisałem kadry. Ten sam negatyw naświetliłem ponownie w lipcu, starając się powtórzyć jak najdokładniej ustawienie aparatu. Zmieniła się pora roku i pora dnia o jakiej zrobiłem drugie ekspozycje. Powrót do ustawień sprzed ledwie kilku miesięcy, pomimo notatek i dokumentacji był o wiele trudniejszy, niż się spodziewałem, czasem niemożliwy.

„ZamrozY” można potraktować jak zapis niedzielnego spaceru nad Wisłę.
Mieszkam kilkaset metrów od jej nieuregulowanego brzegu.

Wykonując zdjęcia do tego zestawu użyłem 30-letniego negatywu Fotopan HL i aparatu własnej konstrukcji. Powierzchnia klatki negatywu w tym aparacie jest większa od powierzchni obrazka, jaki powstaje po przejściu światła przez obiektyw. Dzięki temu otrzymujemy pełną, okrągłą klatkę otoczoną marginesem nienaświetlonej emulsji.

Emulsja światłoczuła pracuje od momentu swojego powstania. Na każdej rolce negatywu, oprócz obrazu- zapisu błysku migawki, odciska swoje piętno czas: emulsja starzeje się, choruje, marszczy i kruszy. Obraz będący zapisem tego procesu (w przypadku użytego przeze mnie negatywu trwającego ponad 30 lat), może być dopełnieniem zapisu chwili zrobionym przy użyciu aparatu fotograficznego. To, co pojawiło się po wywołaniu negatywu, jest sprasowaną na dwuwymiarowej płaszczyźnie indywidualną historią tej rolki negatywu. I wszystkie znaki (punkty) i wszystkie zdarzenia są tak samo ważne.

Na koniec spróbowałem powiedzenie „zamrozić czas” potraktować w sposób dosłowny. Wywołany negatyw suszyłem na dworze, kiedy temperatura powietrza spadła poniżej -20 C. I to był ostatni etap utrwalania czasu- jego zamrożenie.
Wojciech Walkiewicz, Warszawa, 26/03/2015