Technika fotograficzna polegająca na wykonywaniu fotografii, bez wpinania obiektywu w korpus aparatu, najczęściej odchylając go od osi optycznej. Uzyskany efekt jest zbliżony do tilt-shift, z jedną małą różnicą. Obiektywy typu tilt-shift są połączone z korpusem aparatu, w przypadku freelensingu tylną soczewką obiektywu od aparatu oddziela wolna przestrzeń, przez co na matrycę/błonę dostaje się obce „niekontrolowane” światło. Dla osób, które tą techniką chcą uzyskać efekt tilt-shift będzie to oczywiście wada, ponieważ nie mogą do końca panować nad światłem, natomiast dla osób świadomie używających tej techniki, jest to dodatkowa atrakcja, ponieważ obce światło potrafi niekiedy zaskoczyć ciekawymi efektami.

freelensing-08

Do pierwszych kroków w tym kierunku zainspirowały mnie fotografie wystawione na jednym z portali fotograficznych przez jednego z użytkowników a zarazem moderatora, teraz można powiedzieć że także już kolegi, który moim zdaniem opanował tą technikę rewelacyjnie. Mając już pewną wiedzę na ten temat, ale bardziej teoretyczną niż praktyczną, podpytałem o kilka istotnych informacji i przystąpiłem do dzieła. Cała technika freelensingu, to bardzo rozległy temat, który trudno zdefiniować, zarówno pod względem samego procesu robienia zdjęcia jak i współpracy określonych aparatów z konkretnymi obiektywami, wszystko odbywa się metodą prób i błędów. Ja korzystam z systemu Canona APS-C i obiektywów mocowanych na gwint m42- konkretnie z Heliosa oraz Jupitera 135, można oczywiście używać niektórych obiektywów systemowych, ale przy tego rodzaju fotografii bardziej przemawia do mnie obraz z tych starych szkieł – ich tonacja, plastyka, rozmycie tła.

 

Ponadto, w przypadku korzystania z obiektywów systemowych istnieje jeszcze ograniczenie w postaci braku możliwości regulacji przysłony, która określana jest z poziomu aparatu, co może mieć wpływ na jakość obrazu w płaszczyźnie ostrości, gdyż większość obiektywów przy maksymalnym otworze przysłony cechuje się gorszymi parametrami optycznymi. W przypadku sytemu Canona i korzystania ze szkieł systemowych oraz m42, należy zwrócić szczególną uwagę, że w momencie robienia zdjęć tą techniką, wnętrze aparatu narażone jest na zanieczyszczenia. Ja traktuję ten problem marginalnie, ponieważ korzystam ze starego mało wartościowego body, które zamiast leżeć w szufladzie i się kurzyć służy mi do tego celu. Jednak w przypadku korzystania z modeli aparatów bardziej kosztownych, jest to znaczący problem. Przypuszczam, że można ten problem ominąć stosując adapter do obiektywów z mocowaniem FD.

 

Tego typu adaptery posiadają soczewkę korygującą, która nie dopuszcza zanieczyszczeń do wnętrza aparatu. Taki układ prawdopodobnie gorzej będzie współpracował z systemem m42 (lub w ogóle), ale powinien funkcjonować ze starymi obiektywami FD, do których dedykowany jest adapter. Wtedy rozwiązanie będzie podobne do stosowanego przez „nikoniarzy”, którzy korzystają z adapterów z soczewką do systemu m42, aby uzyskać możliwość ostrzenia na nieskończoność (obiektywy z mocowaniem m42 w systemie Canona ostrzą na nieskończoność, dlatego adapter nie posiada soczewki, w przypadku Nikonów konieczne jest stosowanie adapterów z soczewką korygującą).

freelensing-03

Na zakończenie kilka słów o samym wykonywaniu zdjęć tą techniką. Początki są dosyć trudne, trzymanie jedną ręką obiektywu, a drugą korpusu powoduje, że układ jest niestabilny, delikatny ruch którejś z dłoni powoduje, że zdjęcie staje się nieostre. Dlatego też w początkowym okresie, przed wypracowaniem techniki, może okazać się, że większość fotografii wychodzi nieostra, chociaż niekiedy zdjęcia są również ciekawe w samej ich nieostrości, szczególnie jeśli jest ona zamierzona. W przypadku rozwiązania jakie stosuję tj. korpus Canon obiektywy m42, dużym udogodnieniem jest to, że znacznym zakresie odległości można złapać ostrość opierając krawędź obiektywu o body i łamiąc go od punktu styku, ułatwia to ostrzenie i nieco zwiększa „sztywność” układu, jednak nie dla całego zakresu odległości oraz nie dla wszystkich płaszczyzn, dla których chcemy uzyskać ostry
obraz.

freelensing-09

 

Należy pamiętać ze przy znacznym oddaleniu obiektywu od korpusu (np. przy stosowaniu obiektywów z aparatów pełno klatkowych do aparatów APS-C odsunięcie obiektywu od korpusu może być znaczne np. 2-3 cm) dopływ obcego światła staje się dominantą zdjęcia, a motyw fotografii schodzi na drugi plan. Warto również zwrócić uwagę na skalę odległości na obiektywie. Można usłyszeć, że freelensig przydatny jest do fotografii tylko obiektów znajdujących się stosunkowo blisko aparatu. Nie jest to prawdą, przy doborze odpowiedniego układu obiektyw-aparat i ustawieniu na skali obiektywu nieskończoność, można wykonywać fotografie obiektów znajdujących się w znacznej odległości.

freelensing-02

Technika jest wciąż mało spopularyzowana, wynika to prawdopodobnie z tego, że wiele osób o niej nie wie, a ci którzy wiedzą, nie stosują jej w obawie o żywotność sprzętu. Przy publikacji fotografii wykonanych tą metodą można spotkać się z zarzutami, że głębia ostrości jest sztuczna, natomiast ci co znają tą technikę, twierdzą że można to samo osiągnąć w programach do edycji zdjęć. Trudno się z tym nie zgodzić, ale dla prawdziwego miłośnika fotografii efekt uzyskany na etapie robienia zdjęcia, a efekt uzyskany na etapie obróbki cyfrowej, pomimo nawet identycznych efektów końcowych, to dwie zupełnie inne sprawy. Pod tym względem staram się być tradycjonalistą i uważam, że edycja fotografii ma na celu uwypuklenie jej walorów i ewentualne zminimalizowanie wad, natomiast nie tworzenie obrazu, który nie został narysowany przez światło przechodzące przez soczewki obiektywu.

freelensing-06