Urodzona ponad 100 lat temu w Stanisławowie (teren dzisiejszej Ukrainy), Zofia Rydet, polska fotografka, znana jako staruszka robiąca zdjęcia ludziom w swoich domach, stała się ikoną fotografii nazywanej dzisiaj socjologiczną. W ostatnim czasie możemy odkrywać wartość jej prac na nowo. Dla mnie, jako antropologa jej twórczość ma nieocenione znaczenie przede wszystkim kulturowe. To znaczy, że jej fotografie obnażają sposób bycia, otoczenie i kontekst fotografowanych osób. Są to takie aspekty egzystencji, które być może umknęły by nam podczas rozmowy z daną osobą. Co ciekawe, kiedy pierwszy raz zetknęłam się z jej działalnością, uznałam ją w pewnym sensie za pierwotną. To znaczy, wydawała mi się na tyle nieprofesjonalna, że na długi czas zapomniałam o niej, myśląc o niej w kategoriach amatorszczyzny. Był to duży błąd, który jednak okazał się dobry w skutkach. Kilka lat potem, studiując antropologię, pomyślałam o jej fotografiach w zupełnie odmienny sposób. Zapomniałam o wartościowaniu, jakiemu ulegałam kilka lat wcześniej a zdałam sobie sprawę, że surowość jej zdjęć (jak niektórzy twierdzą – braku narracji) – to pewna prawdomówność czy innymi słowy szczerość, którą tworzyła w swych obrazach Zofia Rydet. Traktowała ona wszystkich tak samo. To właśnie powoduje, że jej dorobek jest tak oryginalny i wciąż żywy.

rydet-7

Same jej prace; Zapis Socjologiczny, Mały Człowiek, Czas Przemijania, Nieskończoność Dalekich Dróg: pozwalają również spojrzeć inaczej na ludzi, o których mamy być może jedynie pewne wyobrażenia. Sama Zofia Rydet mówiła, że „chce przedłużyć życie” tych, których fotografowała. Rzeczywiście, nawet obecnie jej Fundacja prowadzi badania, które mają na celu dotarcie do krewnych postaci na fotografiach co jak widać, okazało się projektem przekraczającym ramy czysto fotograficzne.

Te działania przypominają badania terenowe jakie my antropolodzy prowadzimy prawie za każdym razem. Właściwie, niczym się one nie różnią – rozmowy z mieszkańcami poszczególnych miejscowości (z których pochodzą ludzie na fotografiach), spotkania z lokalnymi instytucjami, badanie topografii miasta, porównywanie miejsc a czasem wynajdowanie błędów w opisie fotografii. To wszystko skłania nas dzisiaj do zastanowienia się, kim była Zofia Rydet. Nie chciałabym jednak kolejny raz opisywać jej życia a trochę odczarować sam jej wizerunek i powiedzieć trochę o tym, czego nauczyłam się od jej fotografii.

#1: Nigdy nie jest za późno aby stać się odważnym

Zofia Rydet, odkryła swoją misję dopiero w latach 50tych czyli mając za sobą już jakiś bagaż doświadczeń życiowych w tym przeżycia wojenne. Nie zamknęła się w jednak na ludzi i paradoksalnie szukała z nimi kontaktu. Skończyła Szkołę Gospodarstwa Wiejskiego na przedmieściach Lwowa. Choć bardzo chciała, nie studiowała nawet w Szkole Artystycznej. Gdy potem działała już w Towarzystwie Fotograficznym, wciąż jak mówi jej przyjaciółka, Maria Śliwa, patrzono na nią z dystansem. Kiedy pracowała, chodząc od chaty do chaty z notesikiem i aparatem, tworzyła wtedy coś, co nie wpisywało się w żaden znany nurt w sztuce wizualnej. A jednak, mimo iż za życia dostała już wiele nagród, dopiero dzisiaj odkrywamy nowatorstwo jej dorobku. Być może nie mogłaby stworzyć tego wszystkiego, gdyby nie jej osobista historia życia.

rydet-12

#2: Trzeba być trochę etnografem

Każdy z nas obserwuje. Nie każdy jednak wyciąga z tego wnioski. Praca Zofii Rydet, wydawać się może jedynie monografią, która nic nowego nie wnosi. Nic jednak bardziej mylnego. To właśnie brak jej swoistej narracji sprawił, że jej fotografie mogą oscylować pomiędzy nauką i reportażem, stając się w efekcie oryginalnym i naturalnym zapisem sposobu życia ludzi. Tak jak antropolodzy bądź etnografowie, by cokolwiek powiedzieć o ludziach – muszą spędzić z nimi dużo czasu. My również realizując jakiś projekt fotograficzny, musimy przede wszystkim przyjrzeć się ludziom i terenowi, którego nasz reportaż dotyczy. Nie możemy po prostu przyjść i robić zdjęć. Ja preferuje metodę „wchodzenia” w teren – czyli, o ile to możliwe – spędzenia jakiejś minimalnej ilości czasu wśród ludzi, których badam, by potem dopiero przystąpić do pracy z nimi. Fotografie Zofii jak i cały jej działalność ma znamiona już nie tylko czysto socjologiczne, ale również antropologiczne i artystyczne.

rydet-6

#3: Człowiek jest najważniejszy

Zofia Rydet wypowiedziała bardzo ważne i dla mnie osobiście poruszające słowa:

„Pomysł był taki, by przedstawić człowieka poprzez przedmioty. Myślałam, że człowiek nie będzie taki ważny. Ale okazało się, że jest najistotniejszy”.

To właśnie ludzie tworzą historie, które przekazała nam Zofia. To człowiek i dopiero potem, całe jego środowisko jest opowiadaniem. Zofia Rydet myślała właśnie w ten sposób. Ona chciała ocalić człowieka poprzez robienie zdjęć tam gdzie żył. To był jej priorytet – z tego w zasadzie zrodziła się cała reszta.

rydet-2

#4: Mieć misje

…niekoniecznie z góry założoną teorię. Nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć efekty naszego projektu. Ważne jednak, by chcieć coś przedstawić, stawić czoła zjawisku bądź ludziom. Użyć aparatu fotograficznego, jako medium do tego, co widzimy i chcemy jednocześnie przedstawić. Tak jak pisałam jakiś czas temu, nie ważne jest z początku to, czego używamy jako przekazu wizualnego. Sprzęt nie pomoże nam zobaczyć więcej, aniżeli sami nie dostrzeżemy. Zapis Socjologiczny Rydet to projekt swego rodzaju totalny i nieskończony, mimo iż Zofia Rydet już nie żyje. Ona zapoczątkowała coś, co my w epoce Internetu możemy zacząć odkrywać i podążać w kierunku, który wyznaczyła.

rydet-10

Na koniec zapraszam do obejrzenia wspomnianej wcześniej, jednej z niewielu dostępnych produkcji w której jest sama Zofia Rydet:

Fotografie użyte w artykule pochodzą ze strony fundacji: http://zofiarydet.com