Ostatnio fotografia gór zrobiła się bardzo popularna. Jest na pewno spektakularna. Jak to było u Ciebie z fotografią krajobrazową? Jak się narodziła? To głównie z powodu miejsca zamieszkania? Czy może są inne powody?

mkes-02

O fotografii krajobrazu, wyczekiwaniu, sprzęcie i podejściu do obróbki zdjęć dla fototekstura.pl mówi Marcin Kęsek. Rozmawia Janusz Krzeszowski. // fot. Piotr Piątek

Bez wątpienia mieszkam w okolicach, w których dostrzegam wiele piękna. Cały mój region jest spektakularny i bardzo różnorodny jeśli chodzi o krajobrazy. Pod nosem mam Tatry, Pieniny, Gorce, a trochę dalej Beskid Sądecki, Żywiecki i Wyspowy. Minie na pewno wiele lat zanim przejdę każdy ze szlaków, a jeszcze bardziej prawdopodobne, że zabraknie mi na zwiedzenie tych wszystkich okolic po prostu czasu (uśmiech). Dlaczego krajobraz? Jestem marzycielem. Uwielbiam błogą ciszę i spokój od codziennego zgiełku, dlatego staram się, tak często jak to tylko możliwe, uciekać od pogoni za pieniądzem właśnie na szlak.

Co Cię najbardziej w tym pociąga? Jak się przygotowujesz?

Bardzo pociąga mnie samo przebywanie w miejscach, w których obserwuję świat gór i gdzie nie widzę bilboardów, samochodów, domów, słupów telekomunikacyjnych i tym podobnych. Kręci mnie przebywanie w miejscach gdzie człowiek nie maczał swych palców, dlatego nawet jeśli jestem gdzieś na szlaku to zawsze ciągnie mnie aby przynajmniej na chwilę z niego zboczyć i pójść tam gdzie innym się nie pali przebywać. Światło i warunki, które tam zastanę są dla mnie ogromnym magnesem, który jeszcze bardziej ciągnie mnie w góry. Jeżeli chodzi o moje przygotowanie do wypraw, to przeważnie ciężko mi coś zaplanować dużo wcześniej, bo raczej jestem typem, który woli wstać z łóżka w środku nocy i po prostu ruszyć przed siebie tam gdzie nogi poniosą (śmiech). Zdecydowanie wolę ruszyć w niepewnych warunkach pogodowych, gdyż zazwyczaj wtedy mam szansę na ciekawe światło, mgły, chmury i tego się trzymam. Jestem wielkim zwolennikiem porannego światła i mimo, że jestem czasami leniwy ze swoim nocnym wstawaniem to wiem, że gra i tak jest warta świeczki.

mkes-05

Wśród wielu zdjęć z góry Twoje się wyróżniają, myślę szczególnie o świetle. Bywa, że na zdjęciu wprowadzasz małą postać. Jak u Ciebie wygląda proces twórczy? Widzisz obraz zanim zaczniesz fotografować? Czy bardziej starasz się jak najlepiej oddać to co daje natura?

Tak jak pisałem wcześniej, jestem trochę marzycielem i często wyobrażam sobie pewne rzeczy. Widzę jakieś miejsce i staram sobie w głowie ułożyć jakiś plan. Wyobrażam sobie to miejsce w innym świetle, przy innej pogodzie lub innej porze roku. Widząc dany kadr wyobrażam sobie co by było gdyby w tym miejscu pojawiła się ludzka postać. Myślę o wrażeniu jakie to by wywarło. Także gotowy kadr, jeżeli jest na to czas, układam sobie w głowie zanim zacznę fotografować. Dlatego też w miejscach, w których bywam staram się pojawić zanim zza horyzontu wyskoczy słońce lub jakiś czas przed zachodem słońca.

mkes-06

Gdybyś miał wymienić co w takiej fotografii jest najtrudniejsze, to byłoby to?

Dla mnie osobiście najtrudniejsze jest targanie ze sobą całego sprzętu. Aparat i do tego przeważnie 3 obiektywy, z czego jeden totalny kolos-o dużej ogniskowej. Statyw, który do najlżejszych nie należy, odzież, napoje, jedzenie. To wszystko trochę waży, a niestety nie mam jeszcze swojego dużego plecaka na długie wypady, który dodatkowo pomieściłby śpiwór, namiot, karimatę i parę innych dodatków. Dlatego chodzę czasami w góry na 2 plecaki co może komicznie wyglądać. Drugą rzeczą, która jest dla mnie uciążliwa to przełamanie lenistwa by wygrzebać się w nocy z łóżka. Nie ukrywam, że nie raz zawaliłem sobie to moje nocne wstawanie i później jak widziałem zza okna co się dzieje na niebie ogromnie żałowałem, że jednak nie ruszyłem się z domu. To jest jeden z głównych planów na ten sezon fotograficzny-być bardziej zawzięty pod kątem wstawania z łóżka w nocy (uśmiech).

Zwracasz uwagę mocno na sprzęt, którym robisz zdjęcia, czy ważniejsze są inne rzeczy?

Przede wszystkim moim największym narzędziem w fotografii krajobrazowej jest światło. Kocham światło pod każdą postacią, ale zdecydowanie najbardziej podczas wschodu słońca. Niejednokrotnie jego subtelność i to jak bardzo wpływa na otaczający mnie świat zaskakuje. Czasami niezbyt szczególnie wyglądający krajobraz w środku dnia, wygląda zupełnie inaczej kiedy dojdzie światło pełne nastroju lub pełne dramaturgii. Często wracam do miejsc, które według mojego przeczucia mają fotograficzny potencjał, ale do tej pory brakowało mi w nich tego czegoś. Wracam i wracam, a jeśli w końcu wszystko ze sobą fajnie zagra to w tym miejscu czuję już pewne spełnienie (uśmiech). Sprzęt fotograficzny oczywiście także ma znaczenie. Zwłaszcza to, jakich ogniskowych się w danym miejscu używa, bo np. w Toskanii czy na Morawach w Czechach zdecydowanie najlepszymi ogniskowymi, które uwydatnią tamtejszy krajobraz są teleobiektywy. Szeroki kąt może w pełni nie odzwierciedlić tego piękna, a na pewno nie w każdym zakątku tych regionów. Tak więc, nie do każdego miejsca nada się obiektyw szerokokątny jak też nie do każdego miejsca nada się teleobiektyw. Podsumowując, sprzęt jest ważny, ale ogranicza mnie on w tej chwili w mniejszym stopniu niż na początku mojej fotograficznej drogi. Ważne by dobrze znać swój aparat i jego ustawienia, by przy dynamicznie rozwijających się warunkach świetlnych nie musieć myśleć dużo o ustawieniach tylko w pełni skupić się na fotografowaniu.

mkes-04

Jak wygląda u Ciebie postprodukcja? Jakie masz podejście do programów do edycji?

Tutaj napiszę krótko. Im lepsze warunki w danym miejscu zastanę tym mniej mam roboty później w programach cyfrowych. Zdecydowanie bardziej wolę wrócić kolejny raz w miejsce gdzie za pierwszym razem nie było warunków, niż ratować słabe zdjęcia przy słabym świetle za pomocą programu. Czasami jest tak, że w ogóle nie wyciągam aparatu z plecaka i wracam z niczym do domu, ale nie działa to na mnie dołująco, tylko bardzo mobilizująco. Myślę wtedy, że może następnym razem Matka Natura podwójnie mnie nagrodzi dobrym światłem (uśmiech). To w jakim stopniu używałem programów cyfrowych w ostatnim roku, a np. w 2012 widać na moich zdjęciach. Może to zauważyć każdy kto prześledzi moje portfolio na przełomie kilku lat. Na początku dużo kombinowałem. Jak teraz patrzę na niektóre swoje stare zdjęcia to ręce opadają, ale człowiek całe życie się uczy i myślę, że jest już troszeczkę lepiej w porównaniu chociażby z rokiem 2012 (uśmiech).

Co byś poradził początkującym fotografom, którzy dopiero zaczynają przygodę z tego typu zdjęciami?

Co mogę poradzić? Myślę, że przede wszystkim nie poprzestawajcie na tym co jest, tylko cały czas szukajcie warunków i inspiracji, przeglądajcie portfolio innych fotografów, nie bójcie się krytyki, zwłaszcza jeśli jest poparta rzeczową opinią odnośnie tego co można by poprawić w danej fotografii. Ja na początku się spinałem jak była krytyka. W pewnym momencie zauważyłem, że jeśli ktoś mądrzejszy ode mnie i bardziej doświadczony rzeczowo mi parę rzeczy wytłumaczy (co było złego w danym zdjęciu? co gryzło po oczach?) to faktycznie z czasem potrafiłem te błędy dostrzegać i uczyłem się na krytyce. Dalej się uczę. Ogromnie motywują mnie inni, którzy odwiedzają mój fanpage i czasami w wiadomościach prywatnych piszą, że zaglądają każdego dnia w oczekiwaniu na kolejne zdjęcie. To daje mi ogromnego pozytywnego kopa i dzięki takim komentarzom oraz wiadomościom napędzam się do dalszej pracy. Wiem wtedy, że wybrałem dobrą drogę i jestem niesamowicie szczęśliwy, że na tej mojej życiowej drodze pojawiła się fotografia, bo w tej chwili nie potrafię bez niej normalnie funkcjonować. Jest nałogiem od którego nawet nie będę próbował uciekać.

mkes-03

Dziękujemy za rozmowę.

Marcin Kęsek, ma 27 lat i pochodzi z miejscowości Gronków pod Nowym Targiem. Fotografią zajmuje się od 2007 roku. Korzysta ze sprzętu Nikona. Na swoim koncie ma wystawy i wiele wyróżnień w konkursach fotograficznych (więcej: www.marcinkesek.com).