Bąbelkowy świat – niby nic, a jednak coś. Na pozór zabawa z tego typu fotografią błacha i nudna. Pierwszy raz podchodziłem do tematu z dużym dystansem, bardziej z nudów i głodu fotograficznego (deszczowe jesienne wieczory nie zachęcały do spacerów z aparatem) niż prawdziwego zainteresowania tematem.

babekowy-swiat-1

Zdanie zmieniłem już po pierwszym razie, gdy okazało się, że próba skończyła się 3 godzinnym pochylaniem nad naczyniem z wodą z poczuciem oderwania od rzeczywistości i upływającego czasu. Były to tylko bąbelki, ale ich różnorodność oglądana w skali makro przy zastosowaniu różnego oświetlenia, na zróżnicowanych tłach miało w sobie coś niebywale wciągającego.

babekowy-swiat-2

Przed przystąpieniem do pierwszych prób musiałem zaopatrzyć się w odpowiedni zestaw. Podstawowy element stanowiło płaskie szklane naczynie – wykorzystałem przezroczyste prostokątne naczynie żaroodporne. Abym mógł zastosować różne tła oraz kontrowe i boczne oświetlenie potrzebny był prosty stolik – dwa boki i blat, w blacie wycięta dziura do obsadzenia naczynia żaroodpornego, co umożliwiało oświetlenie od spodu oraz podkładanie tła – wystarczyły by pewnie dwa taborety, na których podparłbym krawędzie naczynia, ale zapewne krążąc z aparatem wokół wcześniej, czy później zrzuciłbym wszystko na ziemię. Pierwsze próby przeprowadziłem według najbardziej rozpowszechnionej receptury t.j. woda i olej spożywczy, później przyszedł czas na inne składniki m.in woda gazowana, piwo, olej silnikowy, nadmanganian potasu (do zabarwienia), ocet (do „bąbelkowania” skorupki jajka), sól do zagęszczenia cieczy, mleko do zmętnienia itp. i wykorzystanie ich w różnych kombinacjach. Do oświetlenia wykorzystywałem biurkową lampkę halogenową oraz latarkę z niebieskim i żółtym światłem. Za tło służyło białe półprzezroczyste szkło (lakomat), niebieskie nieprzezroczyste oraz czarna pleksa.

babekowy-swiat-12

Wszystkie dotychczasowe próby wykonałem dwoma obiektywami z mojego zestawu, które wydały się najbardziej adekwatne do potrzeb – canon 50mm f1.8 oraz canon 85mm f1.8 z wykorzystaniem klasycznego zestawu 3 pierścieni pośrednich. Jak do tej pory, wszystkich swoich prób z tego typu fotografią dokonywałem w godzinach wieczornych, dlatego też sporym ograniczeniem był czas naświetlania. Przysłona musiała być co najmniej kilka działek przymknięta, w celu zachowania jak najlepszej jakości oraz utrzymaniu względnie „dużej” głębi ostrości, a zdjęcia były wykonywane z ręki, więc trzeba było straty kompensować ustawieniem wyższej czułości. Było to sporym ograniczeniem, zaletą natomiast była możliwość ciągłego śledzenia powierzchni naczynia i wyszukiwania „najciekawszych miejsc”, bez konieczności przesuwania aparatu ze statywem. Statyw umożliwia nam zastosowanie krótszych czasów naświetlania oraz zdecydowanie ułatwia ustawienie i utrzymanie osi obiektywu prostopadle do lustra cieczy, co zapewnia ostrość zdjęcia w całym kadrze.

babekowy-swiat-3

 

Przy robieniu zdjęć „z ręki” z zastosowaniem pierścieni makro, niewielkie przechylenie aparatu powoduje utratę ostrości w znacznej partii obrazu (chociaż niekiedy ma też to swoje zalety i można również uzyskać ciekawe efekty). Po pierwszych próbach zdjęć „bąbelków” pojawiały się inne pomysły – dodawanie barwników do cieczy i próba ich mieszania, fotografia „lewitującego” jajka, do tego celu wykorzystałem słoik, wypełniony mieszaniną soli i wody aby zwiększyć gęstość cieczy oraz z dodatkiem octu w celu wywołania „bąbelkowania” skorupki jajka. Słoik nie był najlepszym rozwiązaniem, ponieważ zaokrąglone ścianki powodowały nieostrość na brzegach kadru, niestety nie miałem prostokątnego szklanego naczynia o rozsądnych wymiarach. Pomysłów na tego typu fotografię jest naprawdę wiele i w wolnych chwilach warto spróbować, bo efekty niekiedy potrafią pozytywnie zaskoczyć.